Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Rozmowa

Stawić zmarszczkom opór

- 2013-12-16
Stawić zmarszczkom opór Powieksz
Patrycja Kondracka

Sześciolatki też się przejmują

Dwanaście miesięcy to dla pięciolatka 20% jego życia.  Niektóre dzieci rozwijają się szybciej, inne w nieco spokojniejszym tempie....

Naświetlanie w Skandynawii

Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.

Wirusy nadzieją medycyny

Wirusy mogą pomagać medycynie – leczyć raka, odkażać rany, zabijać groźne bakterie. Naukowcy wciąż je modyfikują – mówi dr Monika...

Mięśnie mimiczne są przyczepione bezpośrednio do skóry albo do błon śluzowych. Pozwalają wykonać ruch w jednym kierunku. Skóra poddaje się ruchowi mięśni bez oporu, co sprzyja powstawaniu zmarszczek – wyjaśnia Patrycja Kondracka, trener i autorka programu ćwiczeń twarzy Facefitness.


Mariusz Nowik: Czy mogę zadać pani niedyskretne pytanie? Czy przekroczyła już pani trzydziestkę?
Patrycja Kondracka: Owszem.

M.N.: Wiele kobiet po trzydziestce skarży się na pierwsze zmarszczki. Gdzie się podziały pani kurze łapki?
P.K.: Nie ma ich. Dlatego mogę z całą pewnością powiedzieć – jestem chodzącym dowodem na to, że moja metoda ćwiczeń mięśni twarzy jest skuteczna. Słyszę od wielu osób, że wyglądam na 26-27 lat, a mam prawie o 10 więcej.

M.N.: W jakim wieku zaleca pani rozpoczęcie ćwiczeń twarzy?
P.K.:
Facefitness jest dla każdego w każdym wieku. Im wcześniej zaczniemy, tym lepiej. Pytają mnie czasem klientki, czy ich 17-letnie córki mogą ćwiczyć. To tak jakby mnie ktoś zapytał, czy można ćwiczyć ciało, będąc nastolatkiem. Facefitness zalecałabym też paniom po pięćdziesiątce, choć zawsze im powtarzam, że nie powinny spodziewać się natychmiastowych efektów. Nie oszukujmy się, z pewnością nie będą miały wyprasowanej twarzy. Mogą natomiast powstrzymać proces powstawania nowych zmarszczek i za dziesięć lat wyglądać tak, jakby wciąż miały lat pięćdziesiąt.

Ja na przykład bardzo często się uśmiecham, przez co uwidacznia się u mnie bruzda nosowo-wargowa. Na szczęście dzięki temu, że regularnie ćwiczę i utrzymuję mięśnie twarzy w dobrym stanie, zapobiegam jej pogłębianiu się. Dlatego tak istotna jest systematyczność. Nie wystarczy ćwiczyć raz w tygodniu, najlepiej poświęcić codziennie 15 minut. Mnie z moim długoletnim doświadczeniem wystarcza nawet siedem. Ćwiczę w wolnych chwilach, czasem nawet siedząc w aucie w korku.

M.N.: Chyba lepiej, żeby wtedy nikt pani w tym korku nie widział...
P.K.:
Ćwiczenia są łatwe i przyjemne, choć rzeczywiście może to trochę dziwnie wyglądać, kiedy wysuwamy żuchwę jak najdalej do przodu albo nakładamy wargi na zęby.

M.N.: Czy przed podjęciem ćwiczeń trzeba konsultować się z dermatologiem, który oceni stan skóry, ilość tkanki tłuszczowej?
P.K.:
Stan skóry nie ma tu większego znaczenia. Powiedziałabym nawet, że większość moich klientek zmagających się z trądzikiem, popękanymi naczynkami lub bliznami uważa, że dzięki ćwiczeniom stan ich skóry znacznie się poprawił. Myślę, że to między innymi zasługa lepszego krążenia. Nie można pogorszyć stanu skóry ćwiczeniami twarzy. Zaszkodzić się nie da, najwyżej nie uzyskamy oczekiwanych efektów.

M.N.: Mężczyźni też mogą tak ćwiczyć?
P.K.:
Panowie najczęściej mają problem z bruzdą nosowo-wargową, ze zmarszczkami na czole, z drugim podbródkiem. W mojej książce na temat Facefitnessu jest rozdział specjalnie dla mężczyzn, w którym kładę nacisk na ćwiczenia na te właśnie partie twarzy. Są podobne jak te dla kobiet, choć wykonywane w większej liczbie powtórzeń, bo panowie mają grubszą skórę.

M.N.: Ale skóra i mięśnie to przecież dwie różne tkanki. Co ćwiczenie jednej ma wspólnego z drugą?
P.K.:
Na twarzy mięśnie mimiczne są bezpośrednio przyczepione do skóry albo do błon śluzowych. Mięśnie wyrazowe twarzy pozwalają wykonać ruch w jednym kierunku
– uśmiech albo zmarszczenie brwi. Ale ten jednokierunkowy ruch sprzyja powstawaniu zmarszczek, dlatego że skóra poddaje się ruchowi mięśni bez oporu. Naszym zadaniem jest więc stawić im opór, zmusić do większej pracy. Wystarczy za każdym razem przytrzymać je palcami lub wytrzymać z napiętym mięśniem przez pięć sekund. Kiedy na przykład panie notorycznie marszczą czoło w czasie malowania rzęs, wystarczyłoby, żeby przycisnęły dłoń do czoła – i już jest opór, jest ćwiczenie. Palce są tu nieodzownym narzędziem.

M.N.: Ale czy naciskanie i ugniatanie skóry nie powoduje z kolei powstawania zmarszczek mimicznych?
P.K.:
Nie, bo robimy to bardzo delikatnie. Jeśli wykonujemy masaż w odpowiedni sposób, zgodnie z podskórnym krążeniem krwi i substancji limfatycznych, to nie ma znaczenia, że trochę ponaciągamy sobie skórę. To nie zaszkodzi. Wie pan, kiedyś przeprowadzono eksperyment, który wykazał, że jeśli nie będziemy używać mięśni twarzy, nie będziemy się uśmiechać oraz pić i jeść przez słomkę, to i tak będziemy mieć zmarszczki – i to nawet głębsze. Z nami jest tak, że łatwiej jest nam się przekonać do ćwiczeń na siłowni, do biegania, pływania albo innej popularnej aktywności fizycznej niż do zajęcia się mięśniami twarzy, właśnie przez pokutujące w nas przeświadczenie, że lepiej niczego tam nie ruszać.

Sama od wielu lat ćwiczę i proszę mi wierzyć, ani nie rozrosła mi się od tego szczęka, ani nie straciłam tkanki tłuszczowej spod skóry, za to z pewnością wzmocniłam i ujędrniłam mięśnie.

Żadna z moich klientek także nie skarżyła się, że od ćwiczeń pogłębiły jej się zmarszczki lub pogorszył się stan jej skóry. Tak jak z masażami ciała, które przecież nie szkodzą.

M.N.: Ale trafiają się tacy masażyści, którzy przez nieudolny masaż mięśni potrafią doprowadzić nawet do kontuzji. Czy pani zaleca ostrożność swoim klientkom? Kontroluje pani to, co robią?
P.K.
: Przede wszystkim zwracam uwagę na odpowiednią kolejność wykonywania ćwiczeń. Zaczynamy od rozgrzewki, która jest konieczna, bo mięśnie trzeba dobrze przygotować. Następnie wykonujemy po dwa ćwiczenia na każdą partię twarzy, a na koniec masaż relaksacyjny, który polega – mówiąc najprościej – na masowaniu skóry w odpowiednim kierunku.

M.N.: Co to znaczy?
P.K.:
Każdy, kto mniej więcej orientuje się w anatomii, wie, którędy przepływa krew i limfa w twarzy. Trzeba o tym pamiętać w czasie ćwiczeń. Tak więc na przykład w masażu brwi rozpoczynamy tam, gdzie zaczynają się brwi, przy nosie, następnie przesuwamy palce dookoła, do skroni, tak jak biegnie krążenie. Myślę, że niektóre ćwiczenia można porównać do akupresury.

M.N.: A czy ich efekty można porównać do stosowania botoksu?
P.K.:
Nie sądzę. Rozpowszechniając moją metodę, chciałam dać kobietom i mężczyznom alternatywę. Botoks daje im efekt natychmiastowy, moje ćwiczenia – najwcześniej po 30 dniach. Zanim się zdecydujemy na którąś metodę, musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie efekty nas interesują. Botoks działa na krótką metę, od trzech do sześciu miesięcy, należy jednak pamiętać, że jest to jad kiełbasiany, że podaje się go przez igłę, czyli metodą inwazyjną, że może powodować reakcje alergiczne.

M.N.: No dobrze, skoro praca mięśni jest kluczowa, to w tej sytuacji aktorzy, którzy przecież intensywnie używają twarzy, nie powinni mieć zmarszczek. Tymczasem są bardzo częstymi klientami lekarzy operujących strzykawkami z botoksem.
P.K.:
Z aktorami jest zupełnie inaczej. Oni z racji swego zawodu zbyt intensywnie używają mimiki twarzy, stąd zmarszczki u nich. Niestety, wszystko, co robimy twarzą z przesadą, wpływa na pogłębianie się zmarszczek. Natomiast Facefitness ma za zadanie zrelaksować twarz, dotlenić skórę, poprawić krążenie, ale przede wszystkim odpowiednio ją napinać i rozluźniać.


M.N.: Co w takim razie z dziedziczeniem zmarszczek? Naukowo dowiedziono, że na przykład lwia zmarszczka na czole jest przekazywana z pokolenia na pokolenie w genach. Czy ćwiczenia mięśni czoła w takim przypadku mają w ogóle sens?
P.K.:
Owszem, geny są istotne, ale nie demonizujmy ich wpływu na wygląd skóry. Moim zdaniem odpowiadają najwyżej za 30% skłonności do powstania zmarszczek, podczas gdy pozostałe 70% zależy od stylu naszego życia. Zadaję sobie czasem pytanie, co by było, gdybym nie ćwiczyła od tylu lat, ponieważ w mojej rodzinie, zarówno ze strony mamy, jak i taty, raczej proces starzenia się skóry postępował dość szybko. Czy moja skóra byłaby w gorszym stanie? Pewnie tak. Głównymi czynnikami powodującymi zmarszczki są brak snu, palenie papierosów, w przypadku kobiet także niezmywanie makijażu na noc, wpływ solarium, ale również pewnych złych nawyków.

Mam klientkę w wieku 28 lat z bardzo wyraźną lwią zmarszczką, która wzięła się głównie z jej dużej wady wzroku i ciągłej pracy przy komputerze. Marszczenie czoła stało się dla niej bezwarunkowym odruchem. Zastanawiałam się, jak ją tego oduczyć, i na początek poradziłam jej, żeby w miejsce zmarszczki przykleiła sobie kawałek taśmy klejącej.

M.N.: Takiej zwykłej biurowej?
P.K.:
Tak. Po to, by przy każdej próbie zmarszczenia czoła poczuła opór. Powiedziałam jej: no trudno, będziesz chodzić z tą taśmą nawet w pracy, niech wszyscy wokół do tego przywykną. I powiem panu, że ten prosty sposób dał niesamowite efekty. Po miesiącu kontrolowania tego odruchu i ćwiczeń powiedziała mi, że jest zadowolona, że zmarszczka się nie pogłębia. Po trzech miesiącach doszłyśmy do takiego efektu, że o ile kiedyś z odległości – powiedzmy – dwóch metrów bruzda na jej czole była dobrze widoczna, to teraz jej nie widać. Kto wie, może jeśli nauczy się jeszcze lepiej panować nad marszczeniem czoła, to za kilka lat efekt będzie jeszcze bardziej wyraźny.

M.N.: Nie lepiej byłoby wcierać na przykład kosmetyki zawierające kolagen? To przecież ważny budulec skóry, ujędrniający ją, intensywnie reklamowany.
P.K.:
To nie do końca dobry pomysł. Kiedy przychodzą do mnie klientki i proszą o pomoc, ja na początek przeprowadzam wywiad zdrowotny na temat ich stylu życia, badam skórę twarzy, wskazuję, co wymaga zmian. Traktuję ich zdrowie w sposób holistyczny, całościowy. Dlatego radzę, jakich substancji powinny unikać, jakie kosmetyki będą dla nich najlepsze, jakie będą utrwalały efekty ćwiczeń w ramach Facefitnessu. Podkreślam, że warto wybierać kremy, które są zgodne z naszym naturalnym sebum, które mają w składzie glicerydy, kwasy tłuszczowe, kwasy steroinowe, woski.

To właśnie składniki, które musimy uzupełniać. Kiedy wchodzi się do drogerii, można dostać oczopląsu. Kobieta stoi przed półkami i tak naprawdę nie wie, co jest dla niej najwłaściwsze. Tymczasem bardzo często w kremach znajdują się pochodne ropy naftowej, są różne składniki uczulające. Na spotkaniach i warsztatach proponuję kobietom, by przyniosły swoje ulubione kosmetyki, a ja wtedy wyjaśnię im, co naprawdę zawierają te słoiczki.

M.N.: A jeśli są uparte i nie będą chciały z nich zrezygnować?
P.K.:
Jeśli kobieta się upiera, że mimo wszystko chce używać tego kremu, bo ma ładny zapach, bo podoba jej się opakowanie, to w porządku. Ja jestem tylko po to, by doradzić, by uświadomić jej niezdrowe przyzwyczajenia, by pokazać, jak w prosty i tani sposób można dokonać zmian. Reszta zależy od kobiety.


Patrycja Kondracka

Autorka programu ćwiczeń twarzy Facefitness i książki „Sekret młodości – Facefitness”. Prowadzi szkolenia z zakresu masażu mięśni twarzy oraz ekologicznego stylu życia. Absolwentka wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego.

Mariusz Nowik
DZIENNIKARZ


Komentarze czytelników (0)
Rozmowa (1 z 23) następny »
Rozmowa (1 z 23) następny »
  • Ostatnio dodane
  • Najczęściej czytane

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją lokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?
1 2